Mam dziecko, wolno mi więcej

Mam dziecko, a więc to chyba naturalne, że wolno mi więcej niż tym, którzy nie mają.

Na umówione spotkania zawsze się spóźniam, no bo sorry, ale z dzieckiem nie da się być o czasie. Zawsze coś wypadnie, zawsze. I nigdy nie mogę wyjść z domu wcześniej. Trudno, inni się muszą przyzwyczaić, że będą na mnie czekać. Bez przesady, nic im się nie stanie. Jeszcze od czekania na kogoś nikt nie umarł.

W autobusie sadzam sobie dziecko na kolanach, a ono standardowo macha nóżkami i ostatnio kopało jakiegoś pana, a że była chlapa to pobrudziło mu butami spodnie garniturowe. Pan się wkurzył, idiota jakiś, zestresowany, albo mu żona nie dała, nie wiem, ale trochę słabe jest narzekanie, że dziecko kopie brudnymi butami. A, przepraszam, jakimi ma kopać, przecież zima jest, a taki mamy klimat, że w zimie bywa chlapa.

Wszelkie spotkania towarzyskie muszą odbywać się na moich warunkach. W miejscu, które wskażę i w sposób, w jaki zaproponuję. Bo mam dziecko, więc wiadomo, że chcę dla siebie jak największej wygody.

Nienawidzę wszelkich idei typu „restauracja tylko dla dorosłych”, itp. To chyba jakiś żart! Dyskryminacja! Ludzie powinni się cieszyć i radować, że wokół biegają roześmiane dzieciaczki, a nie ograniczać im wstęp do restauracji, klubów i kawiarni. Rzeczywiście, wielka mi afera, że dziecko czasem głośniej krzyknie. Już niech ci wszyscy nie będą tacy wrażliwi, że im krzyczenie dziecka przeszkadza. A jak sami siedzą, piją wino i się śmieją, to jest dobrze. Jak dzieciątko zawrzeszczy to już wielki problem!

Na każde spotkanie oczywiście zabieram ze sobą dziecko. Uważam, że od małego powinno się wszędzie chodzić z dzieckiem i przyzwyczajać je do różnych miejsc. Czy to kawiarnia, czy fryzjer, czy spotkanie z burmistrzem dzielnicy. Zabieram dziecko wszędzie. Na śluby, rozwody, chrzty i pogrzeby. Dziecko wiadomo że chce wszystko widzieć, więc w kościele biegnie do przodu. Ostatnio na pogrzebie ciotecznego stryjka brata szwagierki dziecko sobie spokojnie stało koło trumny i krzyczało do mnie, bo akurat coś mi pokazywało, a reszta rodziny myślałam, że mnie zabije wzrokiem. Żenada. Zamiast się skupić nad trumną to oni sobie urządzali niemy seans wychowawczy. A co ja mam niby dziecku zrobić, jak akurat ma coś do powiedzenia? Przecież mu nie zabronię mówić.

W ogóle w kościele jest lekka masakra. Wszystkie stare, zrzędliwe baby zwracają mi uwagę, że to kościół, a nie plac zabaw. A co ja mam zrobić jak akurat dziecko chce biegać? A na mszę dla dzieci nie mogę przyjść, bo wtedy u nas w domu akurat jest obiad. Te baby chyba nie miały nigdy swoich dzieci, bo wiedziałyby, że dziecko to żywe srebro i się go nie uspokoi. Trzeba trochę tolerancji, a nie tylko narzekania.

Gdy idę do kogoś w gości, oczywiście z dzieckiem, to mam prawo wejść do każdego pomieszczenia w domu gospodarzy. Przecież nie zabronię dziecku zobaczenia sypialni państwa domu, a im może korona z głowy nie spadnie, jak dziecko wejdzie ze mną do sypialni, żeby sobie zobaczyć. Dziecko krzyczy, płacze i chce, więc ja, jako matka, mam obowiązek spełnić jego potrzebę. A jeżeli w jakimś pokoju np. odpoczywa sobie dziadzio, to sorry, ale może zrozumie, że przyszło dziecko i ono chce tam wejść i zobaczyć. Ponieważ dziecko.

U moich znajomych jest kot. Ostatnio pokazywałam dziecku jak można śmiesznie bawić się z kotem ciągnąć go za ogon, wtedy on tak zabawnie piszczy. Dziecku się bardzo podobało, buzia mu się śmiała, a właściciele ostro zwrócili mi uwagę, że mam nie dotykać ogona kota. Tak ostro, że dziecko się rozpłakało. Szlag mnie trafił, bo musiałam je uspokajać, a oni oczywiście, jaśnie wielmożni państwo, nie poczuwają się do tego, że może skoro jesteśmy w gościach to można pozwolić małemu dziecku dotknąć kota.

Byliśmy na weselu u znajomych. Oczywiście z dzieckiem. Powiedziałam mojemu szkrabowi, że wspaniałą zabawą jest ganianie wokół panny młodej i wchodzenie jej pod suknię. Mały się bawił doskonale, ale panna młoda później od niego zaczęła uciekać. Wstydziłaby się, nie pobawić się z dzieckiem na własnym weselu. Taka to nigdy nie powinna mieć własnych dzieci, w ogóle nie umie się z nimi obchodzić!

W dniu, w którym w moim organizmie zainstalowała się zygota, straciłam zainteresowanie tym, co się dzieje na świecie, w kraju, obok mnie. Trwa to do dziś. Sorry, ale nie męczcie mnie rozmowami o jakichś książkach, czy filmach oskarowych, nie mówiąc o uchwałach rządu. Ja nie wiem kto to jest jakiś Janusz Piechociński, nie wiem, nie orientuję się, mam to w dupie. Interesuje mnie wyłącznie moje dziecko. Nic i nikt więcej. Na spotkaniach ze znajomymi rozmawiam o moim dziecku. I nie spodziewajcie się, że będzie inaczej, to się nie zmieni. I dajcie mi spokój.

Dzięki dziecku stałam się bardziej asertywna. Kiedyś w restauracji jak kelner był opieszały to siedziałam i nic nie mówiłam. Teraz, od kiedy jestem matką, mam w sobie więcej siły i pewności siebie. Ostatnio nie zostawiłam na jakimś chłoptasiu w Sfinxie suchej nitki, bo zapomniał o mojej herbacie. Żenada, nie po to idę z dzieckiem do restauracji, żeby czekać na herbatę i się jej nie doczekać! Jestem matką, chyba jakaś podstawa szacunku mi się należy, tak?! Przecież widział, że jestem z dzieckiem, to nie mógł większej uwagi przyłożyć do obsługiwania mojego stolika?!

Niedawno byłam z dzieckiem w przychodni. Wrzeszczało, bo nie lubi tam chodzić. Na co jedna z pań zwróciła mu uwagę, że ma przestać! Wyobrażacie to sobie? Mojemu dziecku, mojej krwawicy! Suka wredna, myślałam, że ją rozszarpię! Niech sobie idzie do prywatnej kliniki, skoro jej przeszkadza wrzeszczące dziecko. Przecież nie da się dziecku powiedzieć, że ma nie krzyczeć! Ale co zrobić, podłość ludzka zawsze wypłynie. Zwłaszcza, gdy stara baba widzi młodą z dzieckiem. Zazdrości pewnie, bo sama nie ma dzieci i na starość zgorzknienie jej się rzuciło na mózg.

Przyszedł właśnie sąsiad z dołu i mówi, że przeszkadza mu, że moje dziecko gania po domu, skacze, piszczy i robi to zbyt głośno, że u niego się żyrandol trzęsie i jest huk. Hahaha dobre! To niech się wyprowadzi jak mu przeszkadza hałas. Chyba nie oczekuje, że ja przywiążę dziecko do kaloryfera? Nie zamierzam dziecku zabraniać się bawić. Dziecko się musi wyszaleć, wybiegać. A jest zima, więc nie mogę za bardzo pozwalać mu na bieganie na zimnie, bo zaraz będzie chore i trzeba będzie iść do przychodni i znowu komuś się nie spodoba, że krzyczy.

Nasze społeczeństwo jest jeszcze bardzo niedojrzałe… W ogóle nie rozumie, że sam fakt bycia matką predysponuje do trochę szerszego zakresu przywilejów, niż mają zwykli ludzie.

Udostępnij na:
  • http://www.rzepkanapulsie.pl/ Beata Rzepka

    Usunęłam komentarze, w których było więcej bluzgów i hejtu niż słów w zdaniu. Tak więc nie zdziwcie się, jeżeli wasz komentarz wyleciał – widocznie musicie popracować nad kulturą wypowiedzi.

  • http://www.boodzik.pl/ Boodzik

    :) uśmiechnęłam się. Tylko dlatego, że dopiero posiadanie dziecka weryfikuje WSZYSTKIE założenia. Jedne pozytywnie, drugie wręcz przeciwnie. Jak już ziścisz swoje plany, pogratuluję. Piszę zupełnie poważnie.

    Pamiętam, kiedy wszystko wydawało się takie proste i ferowanie opinii na temat takich i owakich matek przychodziło mi z łatwością.

  • GiGA

    Hehe, nie 😀 Nie o to mi chodziło. Po prostu takie ideologie rodzą się tylko w tamtych środowiskach. Do tego te ich nawoływania żeby dzieci sobie jeszcze same płeć wybierały itd.
    Pozdrawiam 😉

  • http://yosoymorena.blogspot.com/ Paulina ‚Paulaaaa’ Ch

    Trafiłam tutaj z blogway. Powiem Ci, że zamurowało mnie, że ludzie rzeczywiście serio wzięli ten tekst i aż tak się pompują tym wszystkim. Po przejrzeniu niektórych komentarzy zastanawiam się, gdzie Ci wszyscy ludzie chowali się przez tyle lat, że nie potrafią zrozumieć tego tekstu. Wychowali się w jaskini i pierwszy raz widzą coś takiego na oczy?

    Gratulacje za fajny pomysł i wykonanie i życzę inteligentnych czytelników, którzy zrozumieją następnym razem o co tak naprawdę tutaj chodzi :) Dobra robota!

  • http://www.rzepkanapulsie.pl/ Beata Rzepka

    A no widzisz… :) Też jestem zaskoczona :)
    Dziękuję za miłe słowa :)

  • mama

    Sama jestem matką… fakt 1,5 roczne dziecko ma pieluche i najczesciej tam zalatwia swoje potrzeby… moje dziecko ma 3 lata i zachowuje sie roznie – czasem jest nieznosne czasem grzeczne jak aniolek :-) (z czego z jednego stanu do drugiego moze przejsc w ciagu sekundy) – takie sa dzieci… maja swoje etapy rozwoju – sami bylismy dziecmi – najgrzeczniejszymi i zawsze zachowujacymi sie jak oczekiwalo od nas tego otoczenie(?)… jak widze taka stara babe zwracajaca uwage ze placzacemu dziecku to smoczek nalezy dac (czesto slyszana uwaga, gdy moje dziecko nie znosilo smoczka i go nie ssalo) to nie wiem czy sie smiac, plakac czy cos odpyskowac?

    co do zostawania dziecka z tatusiem – niezawsze jest taka mozliwosc – co maja zrobic samotne matki, lub gdy tatus pracuje na 2 etatach (8-22) aby dziecko/rodzine utrzymac?… co do dlugiego karmienia piersia – nie widze nic zlego w samym fakcie, sama swoje karmilam 2,5 roku, ale jak juz mialo rok i dodatkowe jedzenie cycka dostawalo tylko w domu – nie widzialam potrzeby karmic na lawce w parku, chociaz i takie akcje sie zdrzaly jak byla w pierwszych miesiacach :-)

    Co do samego artykulu, jest znacznie przerysowany i nawet troche krzywdzacy przecietne matki, ktore swoim macierzynstwem nie utrudniaja zycia – oczywiscie zawsze wozek zajmie jakies miejsce w ktore moglyby 1-2 osoby. Ja naszczescie zawsze trafialam na normalne mamusie – ktore zwracaly uwage swoim dzieciom jak te zachowuje sie nie odpowiednio – sama swojemu dziecku tez zwracam uwage… a nawet stosuje kary za nieodpowiednie zachowanie…

    w pociagu – moje dziecko siedzialo na przeciwko – ale zaczelo zachowywac sie nieodpowiednio, zostalo ‚zwiazane’ – zlapalam za rekawy i unieruchomilam rece – jak przy zakladaniu kaftanu bezpieczenstwa, dopoki sie nie uspokoila… nawet stare baby z przedzialu stwierdzily ze ‚mama nie daje sobie wejsc na glowe’ i ogolnie serderczne slowa ze dobrze robie.

    Paranoja jest tez obecne podjescie do wychowania.. nie mozna dziecku zwroci uwagi publicznie, dac klapsa czy cokolwiek – bo wtedy od razu kurator, oskarzenia o znecanie sie nad dzieckiem etc… jak kiedys byla afera bo do TV trafil filmik nagrany telefonem kom jak ojciec nie radzacy sobie z dzieckiem na zakupach (dzieciak zachowywal sie okropnie) po prosbach aby sie uspokoil i ktoryms osstrzezeniu dal w koncu klapsa… od razu afera bo sie zneca nad dzieckiem!

  • http://vjuliett.com/ Weronika Truszczyńska

    A w życiu;) Matki polki, katoliczki, spełniające misję prokreacyjną, niepracujące, tradycjonalistki. To słowa opisujące kobiety, które zachowują się tak jak w tekście. Czyli ultraprawicowe kobiety, które w każdą niedzielę siadają z dzieckiem w pierwszej ławce w kościele. Słyszałam, że lewicowe kobiety to „wyzwolone”, nowoczesne karierowiczki, które po dwóch tygodniach od porodu oddają dziecko opiekunce i wracają do pracy, albo co gorsza odrzucają narzuconą im przez samego boga rolę matki. Co za bezbożnice.

  • Joanna

    To jest tak prawdziwe ze lepiej sie tego nie dalo ujac!!!! Mam mnostwo kolezanek ktore po zaplodnieniu zmienily sie w zwariowane oszalale mamuski. Czemu tak malo jest normalnych matek???? Cale szczescie ze jest ich kilka 😀

  • Norah

    W jakim świecie ty żyjesz, ze na Twoją emeryturę pracujesz Ty? Na twoją emeryturę pracować będą młodsze pokolenia, jak nie wypracują to nie dostaniesz, bo z znikąd się nie weźmie. Składki które teraz składasz idą na spłaty obecnych emerytur w większości, ponieważ ZUS się przeliczył, ludzie którzy kiedyś mieli np posadę w banku dostali naprawdę duże emerytury, które wciąż są wypłacane (ci naprawdę starsi, nie 65 którzy dopiero zaczynają pobierać) i ogólnie ludzie żyją dłużej niż przewidywano. Ten system i tak niedługo runie, ludzie którzy kończą teraz szkoły i zaczynają pracę, przy obecnym przyroście naturalnym co by nie zrobili nie mają już szans na godną emeryturę. jedyne co pozostaje to odkładać do skarpety… Trzy razy większe? och straszne! To znaczy ze politycy dostają 1/3 co WSZYSTKIE MATKI w Polsce…. Mało jest polityki prorodzinnej, za to za dużo jest bezsensownego socjalu, który w większości dostaje się bezrobotnym, pijakom (naprawdę, w tym kraju pijak ze zniszczoną alkoholem wątroba i mózgiem dostanie więcej zapomogi niż człowiek który pracuje uczciwie 20 lat i tę pracę stracił) i patologii, nie ma tu nic prorodzinnego.

  • http://avesatan.pl/ AveSatan

    Buhahaha, na takim, gdzie jeżeli nie wyrobisz okresu składkowego i nie dołożysz – nie masz emerytury. Proste. 😀 Złe zarządzanie ZUSem faktu nie zmienia.
    Straszne? Doprawdy? Pieniądze dla bezrobotnych złe, ale dla matek dobre? Uwielbiam hipokryzję. 😀 Chcesz rodzinę? TO NA NIĄ ZARÓB, NIEROBIE I PATOLOGIO! Na polityków nas stać – na becikowe, rodzinne, ulgi dla dzieci i rodziców, ulgi podatkowe dla rodziców, urlopy macierzyńskie, L4 ciężarówek – nie. Z tego powodu właśnie państwo ma długi, a twój trick retoryczny (To znaczy ze politycy dostają 1/3 co WSZYSTKIE MATKI w Polsce) jest kretyński. Raz – że niezgodny z prawdą (to tylko becikowe, nie całokształt. Dwa – że pomijasz wygodnie matematykę i fakt, że olbrzymia kwota podzielona przez tłum motłochu daje małe kwoty – a skądś się musi wziąć, z nieba nie spadnie. Trzy – politycy są potrzebni. Rodzice, którzy nie umieją na siebie zarobić i wiszą na społeczeństwie – NIE.

  • Ala

    naprawde nie widzisz roznicy miedzy malym dzieckiem a doroslym czlowiekiem, dorosly czlowiek moze powiedziec „jestem glodny”, dziecko tego nie potrafi, wiec placze, oczywiscie ja rozumiem, ze kogos moze to denerwowac, wiec matka powinna postarac sie uspokoic dziecko ( np. karmiac je ) albo odizolowac od innych, ale nie da sie tego zrobic natychmiast, prawda? co do kramienia to chyba nie zdajesz sobie sprawy, ze dziecko karmione piersia moze kompletnie nie tolerowac butelki, a nie bede karmic dziecka butelka tylko dlatego, ze komus nie podoba sie widok karmiacej matki. nie dajmy sie zwariowac, kobiety powinny robic to dyskretnie, a jak innym przeszkadza ten widok to niech patrza w druga strone. ja np. nie lubie widoku srajacych psow, no i co mam z tym zrobic? przeciez one musza sie zalatwic, czy mam prowadzic krucjate w internecie pod tytulem „nauczcie swoje psy korzystac z kuwety”? czy moze oglosic ze jak psy maja prawo srac na ulicy to ludzie tez powinni moc to robic, zeby bylo sprawiedliwie?

  • http://winduru.blogspot.com/ Winduru

    Bardzo chciałabym zobaczyć komentarz do tego tekstu, który napisałaby jego autorka – już mając dziecko. To by było ciekawe.

  • http://fashandroll.pl FashandRoll

    Wiem, że tekst miał być ironiczny, ale najbardziej przykre jest to, że znam takie matki.

  • anka

    przecież ta Pani ma dziecko…

  • matka

    Wszechobecna golizna – gołe cycki i ledwo osłonięte dupy nie przeszkadzają aż tak bardzo jak matka karmiąca piersią. Toż to chore! Nie ma nic bardziej naturalnego w karmieniu piersią. Takim matkom karmiącym należy się szacunek!