Kontakt

Beata Rzepka

tel. 606 69 73 69

e-mail: beata@rzepkanapulsie.pl

  • Chris

    Fajnie piszesz, ale momentami stosujesz zbyt ostre i kolokwialne zwroty.
    Można być bezpośrednim bez balansowania na linie dobrego smaku.

  • http://www.idkowiak.pl Marta Idkowiak

    Dla osób obserwujących poczynania Beaty od lat nie jest żadną tajemnicą, że prócz olbrzymiej wiedzy i doświadczenia ma ona również…pazurki:)
    Gdyby tak się trochę zastanowić to… taka drapieżność po pierwsze: jest oznaką zaangażowania w to co się robi, o czym się pisze, a po drugie – czemuś służy:)
    Pozdrawiam
    M

  • Ela

    Pani Beato,
    cieszę się, że trafiłam na Pani bloga. Może kiedyś wtajemniczę Panią w jaki sposób…:) Proszę mi powiedzieć, jeśli zechce Pani odpowiedzieć: Jak nie zniechęcić się do chodzenia na rozmowy rekrutacyjne? Jak sobie radzić z poczuciem jednostronnego spotkania? W którym momencie na rozmowie jest czas na wspomnienie o swoich celach zawodowych, potrzebach, oczekiwaniach?

    Z pozdrowieniami,
    Ela.

  • http://AdamK Adam K

    Jednym słowem BOMBA.
    Wspaniałe wykładnie.
    Chylę czoła.

  • Magda K

    Pani Beato,
    jakiś czas temu trafiłam na Pani bloga i jestem zachwycona! Kawa na ławę, niebanalny język, trafione porównania, doskonałe przykłady! Przed wczorajszą rozmową przeczytałam chyba wszystko co możliwe na tej stronie. Dziękuję więc za pomoc w przygotowaniu:) Ale mimo wszystko, mimo całej tej lektury, analizy pytań i przygotowania własnych odpowiedzi spotkał mnie mały psikus. Otóż aplikowałam do pracy na stanowisku związanym z obsługą klienta i pani rekruterka zapytała mnie czy okłamałabym klienta gdyby zaszła taka potrzeba… Trochę mnie szczerze mówiąc zatkało i ostatecznie odpowiedziałam, że raczej nie, bo gryzie się to z moim wewnętrznym systemem wartości. Po czym dodałam już w żartach, z uśmiechem: „no chyba że byłoby to polecenie służbowe…” Nie mam pojęcia jak to wypadło. Czy może właściwa odpowiedź to że jeżeli leży to w interesie firmy lub też klient będzie bardziej zadowolony w tego co usłyszy, to ewentualnie można skłamać? Tudzież niedopowiedzieć prawdy? Bo rekruterka też to rozróżniła… Zapytała czy jeżeli nie skłamałabym, to czy w takim razie nie miałabym nic przeciwko niedopowiedzeniu prawdy… Ech, te ich działania podprogowe… Bardzo Panią proszę o opinię na ten temat jeśli znajdzie Pani trochę czasu. A przede wszystkim ochoty:) Bo jak sama Pani pisze – czas się po prostu ma, kwestia rozbija się o priorytety;)
    Pozdrawiam,
    Magda

  • Magda K

    yyyy… właśnie wyświetlił się mój komentarz i zasłabłam jak go przeczytałam… skąd te „działania podprogowe” mi się tam wzięły? przecież to zupełnie coś innego! Sama nie znoszę kiedy ktoś używa słów, których nie zna znaczenia. Ostatni przykład „wiesz, on jest taki skorumpowany…” Pytam: „ale co przez to rozumiesz?” otrzymuję odpowiedź: „No wiesz, taki nie na luzie…”:)
    Albo szefowa w pracy ostatnio powiedziała że trzeba zrobić szarady w naszym zespole… Pomyślałam że super, pogramy sobie…;)(oczywiście miała ma myśli roszady).
    No nic, tylko winny się tłumaczy! Przepraszam za to „faux pas”;)

  • http://www.coachingkariery.pl Beata Rzepka

    Magda, żadne faux pas, nie przejmuj się :) A odnośnie Twojego pytania o kłamaniu – napiszę o tym niebawem na blogu, bo to ciekawa rzecz. Dziękuję też za miłe słowa o moim blogu :)

  • Ba

    Pani Beato :)
    czytam z zainteresowaniem Pani teksty. Warto przypominać mądrości życiowe także te najbardziej oczywiste ponieważ „spotkanie z rozumem” ułatwia podjęcie właściwych decyzji. Dlatego też chciałabym poprosić Panią o wypowiedź na temat znaczenia i roli emocji w świadomym racjonalnym życiu i ich wpływie na stabilność świata, którym staramy się zarządzać a także o sposobach panowania nad nimi tak aby wspomagały a nie były destrukcyjne.
    I jeszcze słowo do Magdy K. Dziękuję za Twoją wypowiedź. Czasem słowo rzucone w przestrzeń może jakiemuś przypadkowemu obserwatorowi w czymś pomóc :)nawet jeśli o tym nigdy się nie dowiemy. Inaczej mówiąc – było warto.

  • jole

    Mam pytanie, bo nie znalazłam odpowiedzi na blogu i generalnie w internecie, a odpowiedź jest na pewno ważna z punktu widzenia osób poszukujących pracy.
    Jak jednocześnie uczestniczyć w kilku procesach rekrutacyjnych (do czego na blogach takich jak ten oraz w książkach dotyczących poszukiwania pracy zachęcacie) żeby się nie zaplątać, być profesjonalnym, a jednocześnie być uznanym za poważną, zdecydowaną osobę?
    Wszędzie pisze że należy to robić, nie skupiać się tylko na jednej ofercie bo można się przeliczyć, ale co zrobić powiedzmy w sytuacji, kiedy aplikuje w kilka miejsc, dostanę odpowiedź pozytywną dajmy na to z jednej firmy, która nie jest moim No.1, a ciągle czekam na odpowiedź lub kolejny etap rekrutacji w firmie gdzie na pracy zależy mi ponad wszystko.. A powiedzmy w międzyczasie mam jeszcze kilka innych rekrutacji, bo wysłałam 1500 CV. Czasami nawet 2 rekrutacje jednocześnie stanowią problem, a co dopiero kiedy jest ich kilka.
    Będę wdzięczna za odpowiedź bo od kiedy szukam pracy wciąż jestem w takich kłopotliwych sytuacjach.

  • http://www.coachingkariery.pl Beata Rzepka

    jole, nie mogę udzielić odpowiedzi na to pytanie, bo musiałabym nadmiernie zaingerować w czyjeś życie mówiąc, że lepiej robić tak, czy tak. Warto sobie ustalić priorytety i wg nich działać. Czy bardziej ważne jest, by w ogóle pracować, czy by pracować w wymarzonej firmie? Czy jestem w stanie pracować w „gorszej” firmie, ale mieć święty spokój, że nie muszę dalej szukać i czekać? Czy nie jestem w stanie, bo potrzebuję przede wszystkim spelnić swoje marzenia zawodowe? Ja nie mogę odpowiedzieć na te pytania za osoby poszukujące pracy. Cóż, myślę, że podstawą jest nie składanie ofert do miejsc, w których nie chcielibyśmy tak naprawdę pracować, a poza tym pozostaje podjąć ryzyko i odpowiedzialnosc za nie. Na pewno nie jest to łatwe, ale to i tak lepsza sytuacja, niż szukanie pracy i trudności w znalezieniu jakiejkolwiek.

  • Adam K

    Pani Beata ma rację. Wszystko zależy od punktu siedzenia. Nie mając nic, szukamy czegokolwiek. Mając coś, szukamy dla pieniędzy, higieny, z nudy, by zabić rutynę, uciekając przed stresem. Ważny jest etap w życiu (popyt na karierę czy na święty spokój). U siebie czy u Kogoś? Jesteśmy przedsiębiorczy czy tylko nam to wmówiono? Szanowna JOLE, wybór należy do Ciebie. Nikt tu nie znajdzie właściwej recepty czy wskazówki.

  • jole

    Dziękuję, bardziej mi chodziło o to jak to zorganizować logistycznie. No bo np wysyłam te 1470 CV ( http://www.coachingkariery.pl/materialy/artykuly/gra-liczb-i-jak-ja-uprawiac-w-poszukiwaniu-pracy ) długo, długo nikt się nie odzywał, aż tu nagle dostałam 5 telefonów w ten sam dzień. Procesy rekrutacyjne są, jak pokazało doświadczenie, długie i żmudne, wieloetapowe, ciągnące się tygodniami, a nawet miesiącami. Czasem po przejściu 4-5 etapów rekrutacji okazuje się że nic z tego, że rekrutacja została zawieszona, albo że został wybrany inny kandydat. Rekruterzy dzwonią, jest presja, że jak powiem coś nie tak to odpadnę, czy w ogóle można mówić że bierze się udział w kilku procesach rekrutacyjnych i potrzeba czasu na podjęcie decyzji, która przecież ma wpływ na całe nasze przyszłe życie? A potem gdy jakaś firma Cię odrzuci, to czy można jeszcze raz próbować tam gdzie się samemu zrezygnowało, czy będą Cię traktować jako kogoś niezdecydowanego i niestabilnego emocjonalnie?
    Ja już totalnie się w tym wszystkim pogubiłam :/

  • http://www.coachingkariery.pl Beata Rzepka

    Nie widzę problemu w tym, by mówić, że bierze się udział w kilku procesach. Próbowanie tam, gdzie się samemu zrezygnowało – mało fajna sytuacja i lepiej, żeby tak nie musiało się dziać, ale jakby mi bardzo zależało, to bym się nie przejmowała co sobie pomyślą, tylko bym próbowała.

  • jole

    dziękuję :)