Co zrobić z referencjami?

Referencje mogą występować w naturze w następujących postaciach:

1. Nazwisko z numerem telefonu. Czyli ktoś, kto kiedyś był naszym przełożonym lub współpracował z nami, zgadza się na to, byśmy w razie potrzeby użyli jego danych, a on potwierdzi ochoczo jakim dobrym pracownikiem byliśmy. Zatem jeżeli w czasie rekrutacji usłyszysz pytanie – czy możemy się skontaktować z kimś z pana poprzedniej pracy? – podasz rekruterowi to nazwisko i ten numer telefonu.

2. Fizyczna postać zapisanej kartki. Na kartce napisane jest to, co wyżej wspomniana osoba mogłaby powiedzieć komuś zainteresowanemu przez telefon. Takie referencje są mniej atrakcyjne dla przyszłego pracodawcy, ale czasami przydaje się je mieć. Kiedy możesz je pokazać? No właśnie problem w tym, że jeżeli nie zostaniesz o nie poproszony, to może ku temu nie być okazji. Ja jednak zwykle polecam mieć je ze sobą w torbie idąc na rozmowę kwalifikacyjną. Jeżeli rozmowa potoczy się tak, że nadejdzie dobry moment, by je wyjąć – będzie jak znalazł. A jeżeli nie będzie takiej okazji – nic nie tracisz. Kartka z referencjami nie waży wiele, a może się przydać.

Z referencjami i ich wartością może być różnie. Z jednej strony – to świetne źródło informacji, bo teoretycznie powinny być prawdziwe. No właśnie, teoretycznie. Sama słyszałam, jak kiedyś na plaży na sąsiednim kocu jedna pani udzielała komuś przez telefon informacji na temat pewnej pani, która była nianią jej dziecka. Po zakończonej rozmowie okazało się, że mówiła ona nie o niani, którą zatrudniała, ale o swojej własnej mamie, która – jak to mama – czasem zajmowała się dzieckiem, ale z profesjonalną nianią nie miała wiele wspólnego. Oczywiście przez telefon nie padła informacja, że mowa o mamie, cały czas mówiono „ta pani”.

A jakie wy macie doświadczenia z referencjami?

Udostępnij na:
  • Teresa

    Jako „wolny strzelec” trener referencji potrzebuję bardzo i to w formie nr 2, czyli zapisanej kartki. Od czasu jak do CV, czy oferty dołączam wybrane referencje, odzew ze strony zleceniodawców jest dużo większy.
    Natomiast z pracy etatowej referencji nie mam, ale też nigdy, kiedy starałam się o pracę na etat, nie padło pytanie o referencje. Może wystarczało, że pracowałam w firmie bardzo długo, jak na obecne warunki?

  • Ola Osuch

    Miałam kilka momentów kiedy prosiłam o referencje. Raz poprosiłam o list polecający i usłyszałam od poproszonej o niego osoby, abym napisała sama to co chcę, a ta osoba się podpisze. Wiem, że byłam polecana ustnie. Niestety nie mam żadnego takiego dokumentu. Z drugiej strony nikt mnie nigdy o niego nie pytał.

  • Luiza

    To proste. W CV mam sekcję „referencje”. Tam zamieszczam dane osób, które zgodziły się udzielić mi referencji (i zgodziły się, żebym podawała ich dane).

  • Marcin

    Beato, a jak zapatrujesz się na referencje na Goldenline? Jakoś się waham, czy prosić o nie byłych szefów… Nie będzie to nieco yhm, nietypowe?

  • http://www.coachingkariery.pl Beata Rzepka

    Marcin, poproszenie o referencje nic nie kosztuje, więc możesz to zrobić. Najgorsze, co się może stać, to że ich nie napiszą. A czy to dla kogoś będzie nietypowe? Nie wiem. Ludzie różne rzeczy uznają za typowe, bądź nietypowe. Spotkałam się z opinią, że dla kogoś sama obecność na Goldenline jest nietypowa :)
    Wychodzę z założenia, że jeżeli nic nie tracisz – poproś.